czytanie

Jak uczyć dziecko czytać?

Świat liter na ogół jest dla malucha tym obszarem, który chce on poznać bez specjalnej zachęty. Kiedy jednak okazuje się, że czytanie i pisanie nie jest tak proste, jak – na przykład – pozbawione sztywnych reguł rysowanie, dziecko może się zniechęcić. Najważniejsza zasada w nauce literek, skierowana oczywiście do rodziców, brzmi: pomóż, ale nie przymuszaj. Kiedy jednak dostrzeżesz zainteresowanie słowem pisanym – reaguj natychmiast!

Gotowość na przyswojenie sobie liter i na naukę sztuki czytania nie następuje nagle. Przeciwnie, jest to element złożonego procesu, w skład którego wchodzi umiejętność koncentracji uwagi, dostrzegania szczegółów, czy też rozwinięta już w dużym stopniu pamięć. To dlatego zdarza się tak, że czasami płynnie będzie czytać dziecko przed ukończeniem piątego roku życia, a nieskładnie – jego kolega sześciolatek. O ile jednak na dosłownie rozumianą naukę czytania dziecko musi poczekać na osiągnięcie indywidualnej dojrzałości, o tyle podstawy służące temu, aby później łatwo przyswajać treści związane z alfabetem (a nawet ortografią) są dla każdego podobne.

Literki są wszędzie!

Czytanie maluchowi jest ważne z wielu powodów. Jednym z nich jest przyzwyczajanie dziecka od małego do myśli, że dzięki literkom może lepiej „zapanować” nad własnym światem. Łatwo wykazać, że nauka czytania w domach, w których dziecko nie słuchało głosu mamy czy taty (widząc jednocześnie, że ich wzrok podąża za ciągiem tajemniczych znaków) przychodzi trudniej. Od małego powinniśmy brać dziecko na kolana lub sadzać obok siebie, pokazywać mu nie tylko obrazki, ale także alfabet. Bardzo szybko umysł zaczyna kojarzyć kształt litery z tak zwanym „słowem podstawowym”. Dziecko wie, jak wygląda „m” kojarzone z występującym w książeczkach słowem „mama”, wie, że tam gdzie jest kotek, pojawia się „k” lub „t”.

Glottodydaktyka, czyli głoski przede wszystkim

Większość dzieci zaczyna naukę w sposób nieświadomy za pomocą opisanego powyżej „obcowania” z literami od najmłodszych lat. Część małych umysłów wymaga jednak innej taktyki, a już najlepiej – taktyki mieszanej. Poza literowaniem i kojarzeniem znaku ze słowem podstawowym, uczyć musimy także prawidłowego wymawiania fonetycznego zapisu słowa. Mówiąc prościej, wskazując literę „t” jak „tata” musimy wymawiać ją fonetycznie: nie jako „te”, nie jako „ty”, a jako „czyste” przedniojęzykowo-zębowe „t”. Kiedy natomiast – w myśl założeń glottodydaktyki, coraz popularniejszej metody pozwalającej czytać dziecku płynniej – pokazujemy słowo „tata”, warto podzielić je na sylaby i nauczyć wymawiania łącznego zapisu spółgłoski „t” z samogłoską „a”. Dziecko samo odkryje, że podobieństwo zgłoski „ka” i „ta” kryje się w jednej literce.

Zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa

Najważniejsze w procesie ciągłości nauczania jest przeplatanie nauki z zabawą. Niech dziecko otrzyma od nas literki przyklejane, literki-klocki, literki-szablony (wraz z kolorowymi, cienkimi długopisami do ich odrysowywania). Zachęćmy go do tytułowania obrazków, do złożenia własnego podpisu na kartce świątecznej do babci, a wreszcie – do czytania na głos nam, rodzicom. Tylko w połączeniu ze wspólną zabawą nauka okaże się sukcesem.